piątek, 5 sierpnia 2016

Stoję w miejscu



I nigdzie się nie ruszam. Wciąż te same ruchy dłoni, pędzla, wykonywanie po kolei tych samych czynności, które są znane, bezpieczne, wygodne. I mimo zadowalającego efektu, to wciąż czegoś brak. Jeszcze niedawno chciałam być tu, gdzie teraz. Ale zbyt długo to trwa. To jak kilkukrotne powtórzenie ciekawej historii najlepszym znajomym albo ciągłe gotowanie tego samego dania rodzinie. Dlatego lepiej, żebym już gdzieś dalej poszła i zabrała Was ze sobą!



niedziela, 24 lipca 2016

Moje najnowsze cudeńko...


...czyli Instax mini 90. Spełnienie moich marzeń. Po części tych, w których odzywa się mój rozsądek, że na kliszę do prawdziwego Polaroida po prostu mnie nie stać. Ale w głównej mierze były to marzenia o łapaniu wszystkiego, co ulotne. Niepowtarzalne chwile zamknięte w tych małych białych prostokącikach. Bez poprawek.

Naciskaniu spustu migawki towarzyszy niesamowita trema. W końcu masz tylko jedną szansę! A potem jest już tylko szum zdjęcia wypluwanego przez aparat i jeszcze nerwowe wpatrywanie się w jasny skrawek. Oczekiwanie na to, co się na nim pojawi, to po prostu czysta radość. Powoli zdjęcie nabiera kolorów, a ty wstrzymujesz oddech.


Fotografie wyglądają jak ze starego albumu rodziców. Ich klimat i kolory przywodzą mi na myśl także Miasteczko Twin Peaks, zbyt duży sweter i jesień. W ciągu kilka minut powstaje piękna pamiątka, która pozwala utrwalić chwilę, idealnie oddając nastrój, ale nigdy jej nie przytłacza. Myślę, że już czas zacząć przeżywać życie, zamiast gromadzić gigabajty zdjęć, które nigdy nie zastąpią nam wspomnień.


Za zdjęcia serdecznie dziękuję Agatce i Marcinowi. I Panu Sentio za wszystko.
Buziak!

piątek, 20 maja 2016

Śluby są cudne!

Czy trzeba mówić więcej? Dwie osoby przyrzekają sobie najpiękniejsze rzeczy i zbierają wokół siebie wszystkich, których lubią, żeby z nimi to świętować. To dla mnie naprawdę niesamowite przeżycie - patrzeć na to szczęście, które ze sobą dzielą, na zaufanie i spokój, który kryje się gdzieś pod tymi wszystkimi warstwami koronki, zdenerwowania, zamieszania organizacyjnego czy nawet złej pogody.

Dlatego pewnie najbardziej lubię właśnie przygotowywać podarunki na te okazje, zwłaszcza, gdy para jest mi bliska. Tak właśnie było w przypadku Oli i Gabriela, którym podarowaliśmy album pełen kolorów. 










Na blogu Lemonade sezon ślubny również w pełni, dlatego album bierze udział w ich wyzwaniu. :-)


sobota, 30 kwietnia 2016

Bardzo lubię pociągi. Lubię ten monotonny stukot i delikatne trzęsienie. Lubię to, że w pociągu mogę robić nic. Po prostu patrzeć przez okno gdzieś w dal, a moje myśli wędrują swobodnie. Lubię też uśmiechać się do osób jadących ze mną i wymieniać z nimi miłe uprzejmości. 

Będąc małą dziewczynką bardzo dużo podróżowałam pociągami razem z tatą. Jeździliśmy do rodziny na drugi koniec Polski, w góry, do Krakowa. Spędzałam wtedy  w pociągu nawet kilkanaście godzin, ale nigdy mi się to nie dłużyło. Czas upływał mi wtedy na czytaniu książek albo po prostu na patrzeniu na pejzaż zmieniający się za oknem. Mijaliśmy pola i łąki, a tata opowiadał mi o roślinach, które tam rosną. 

Minął kolejny miesiąc, a ja tak niewiele Wam pokazuję, mimo że w mojej głowie i na biurku powstaje całkiem sporo. Niestety, studia i inne obowiązki zajmują mnie na tyle, że żeby zmotywować się do wrzucenia tu czegoś, potrzebuję wolnego weekendu. Odpocznijcie nieco w majówkę!




wtorek, 22 marca 2016

Był już początek marca, a Joda wciąż nie miała swojego kalendarza. Aż niespodziewanie na jej biurku pojawił się mały prezent. Szybciutko wzięła więc go w swoje łapki i po kilku ruchach nożyczek, szpachelki i pędzla nabrał kawałka jej duszy.




Szczęśliwych i zadumanych Świąt! Ponudźcie się też trochę!

PS Pawłowi ślicznie dziękuję za zdjęcia. ;-)

niedziela, 20 marca 2016

Ania i Daniel

Ani marzyły się sówki, a Danielowi się to całkiem spodobało, więc Joda przez kilka dni ciężko pracowała, żeby powstały zupełnie niepowtarzalne zaproszenia:


 


Te przeurocze sówki to stemple Lemonade kolorowane ręką Jody. Literki to też sprawka tej ręki.