wtorek, 22 marca 2016

Był już początek marca, a Joda wciąż nie miała swojego kalendarza. Aż niespodziewanie na jej biurku pojawił się mały prezent. Szybciutko wzięła więc go w swoje łapki i po kilku ruchach nożyczek, szpachelki i pędzla nabrał kawałka jej duszy.




Szczęśliwych i zadumanych Świąt! Ponudźcie się też trochę!

PS Pawłowi ślicznie dziękuję za zdjęcia. ;-)

niedziela, 20 marca 2016

Ania i Daniel

Ani marzyły się sówki, a Danielowi się to całkiem spodobało, więc Joda przez kilka dni ciężko pracowała, żeby powstały zupełnie niepowtarzalne zaproszenia:


 


Te przeurocze sówki to stemple Lemonade kolorowane ręką Jody. Literki to też sprawka tej ręki. 

piątek, 18 grudnia 2015



Czas na świąteczne prezenty! To podarunek dla kolegi z duszpasterstwa u Dominikanów. Każdy z nas miał przygotować ręcznie zrobiony prezent. Pomysły były nieziemskie: gra planszowa, chatka z piernika, kolaże, słoiki pełne domowych przetworów... 



Ja oczywiście zrobiłam coś, co aktualnie sprawia mi największą radość - szyty i oprawiony w materiał zeszyt. Chciałam by było prosto, praktycznie i retro. Piotrkowi szczególnie spodobała się kołatka służąca do otwierania notesu.




Dobrego weekendu! 

wtorek, 17 listopada 2015

Introligatorskie warsztaty w Krakowie



Ostatnio odwiedziłam Kraków. Byłam odrobinę zalękniona strasznym smogiem, ale bardziej podekscytowana spędzeniem soboty i niedzieli w karmelickiej piwnicy, ucząc się podstaw introligatorstwa. Organizatorem warsztatów był oczywiście kochany Kaligraf, a naszym Mistrzem introligatorskim Jan Grochocki (gorąco zachęcam do odwiedzenia strony jego pracowni i podziwiania!).

Marzenie o byciu introligatorem urodziło się w mojej głowie, kiedy jako mała dziewczynka przeczytałam Atramentowe serce i zapragnęłam być jak Mo. Szybko porzuciłam tę myśl na rzecz stania się filozofo - astronomem. Pomysłów było jeszcze kilka i wciąż nie wiem, jak to się stało, że wylądowałam na Politechnice. Introligatorstwo jednak wciąż kłębiło mi się gdzieś z tyłu głowy, a odkąd odkryłam, jaką przyjemność sprawia mi przycinanie, składanie, sklejanie, dotykanie - samo obcowanie z papierem, wiedziałam, że muszę zobaczyć, jak to się robi "po Bożemu". 

Warsztaty rozpoczęły się krótkim zwiedzaniem zbiorów bibliotecznych Klasztoru Karmelitów na Piasku. Później zamknęliśmy się w piwnicy, by w skupieniu pracować. Każdy z nas, pod (czasem bardziej, czasem mniej) czujnym okiem Jana, wykonał notes w sztywnym pokrowcu. Nie było to łatwe zadanie, ale - co bardzo piękne - wszyscy pomagaliśmy sobie, jak tylko potrafiliśmy najlepiej. Takie spotkania zawsze niosą za sobą dużą dawkę ludzkiej życzliwości. Podobno nikt nie jest zadowolony ze swej pierwszej zszytej książki, najważniejsze, że dokładnie poznaliśmy podstawowe tajniki sztuki introligatorskiej, na bazie których każdy może się doskonalić w zaciszu swojego domu. 

Ręce Jody w trakcie klejenia zeszytu.

I najważniejsze -  efekt końcowy!





poniedziałek, 26 października 2015

Zosia i Marek


Zosia to księżniczka, Marek matematyk, ale oboje marzą o wspólnym sadzie. Dlatego pod koniec sierpnia zdecydowali, że już zawsze będą razem, a ja miałam tę radość, że mogłam wspierać ich od kuchni. 
Co z tego wyszło? Proszę popatrzeć:





Kartka, którą im podarowałam:



I ostatnie zdjęcie, jeśli jeszcze mi nie uwierzyliście, że Zosia to prawdziwa księżniczka!



To i większość zdjęć w tym poście zawdzięczam super-fotografowi - Adamowi Zaszkowskiemu.

wtorek, 20 października 2015

Agnieszka i Baktash

Pam pam pam. Stop.  Pampanie w biurko co chwila muszę przerywać, żeby wytrzeć nos, z którego wciąż kapie. Przez to wcale nie mogę się skupić na pampaniu, a co dopiero na pisaniu. Zrobiło się całkiem szaro i buro, ale dlaczego właściwie ma mi to przeszkadzać, skoro przez nasze okno i tak nie widać kolorów Pola Mokotowskiego. Tęsknię za lasem. I z tej tęsknoty pokażę Wam jeszcze wrześniową ślubną kartkę dla pary, która miała "leśny" ślub.


Ubierajcie czapkę, już na to w sam raz czas.